„Kto raz próbował mówić po Bazylijsku, ten wie, na czym polega słodycz książek Marty Kisiel. Śmieszne i straszne (ale tylko trochę), nafaszerowane żartami jak keks, a przygodami jak kaszanka. Porównania kulinarne są tu jak najbardziej usprawiedliwione, bo Licho i Bazyl nigdy nie odmówią kakałka, szarlotki i rosołku. Ich nie-z -tego-świata credo mogłoby brzmieć: Przyjaźń, Przygoda, Wyżerka. Gdyby założyli klub pod takim szyldem, wstąpiłabym do niego bez wahania”. Joanna Olech







