Gdy na ekranach kin pojawia się Jason Statham, widzowie mogą być pewni jednego: większość spektakularnych scen akcji wykonuje sam. Brytyjski gwiazdor od lat uchodzi za jednego z ostatnich hollywoodzkich twardzieli starej szkoły. Nie tylko gra bohaterów, którzy nie boją się ryzyka, ale też sam regularnie podejmuje je na planie filmowym.
Jego sportowa przeszłość, doskonała kondycja i doświadczenie w nurkowaniu wielokrotnie pomagały mu wychodzić cało z sytuacji, które dla innych mogłyby zakończyć się tragedią.
Oto trzy najbardziej ekstremalne wyczyny w jego karierze*.
1. Kiedy ciężarówka wpadła do morza. O krok od śmierci na planie „Niezniszczalnych 3”.
To wydarzenie do dziś uchodzi za najbardziej niebezpieczny incydent w karierze Stathama. Podczas zdjęć do „Niezniszczalnych 3” w Bułgarii, aktor prowadził ważącą trzy tony ciężarówkę. W pewnym momencie okazało się, że pojazd… nie ma hamulców. Rozpędzona maszyna przebiła barierki molo i runęła prosto do Morza Czarnego, błyskawicznie tonąc na głębokości kilkunastu metrów. Statham został uwięziony w kabinie pod wodą, mając na sobie ciężkie buty oraz pasy z bronią.
W tym momencie doświadczenie zdobyte podczas treningów nurkowych uratowało mu życie. Aktor zachował zimną krew, otworzył okno i samodzielnie wydostał się na powierzchnię. Jak wspominał później w programie Terry’ego Crewsa, cała ekipa była przekonana, że doszło do tragedii. Chwilę później Statham po prostu wypłynął, wyszedł z wody i wrócił na plan.
2. Walka nad Los Angeles. 600 metrów nad ziemią.
W finałowej scenie kultowej „Adrenaliny” z 2006 roku bohater grany przez Stathama walczy z przeciwnikiem lecąc helikopterem. Brzmi jak typowa hollywoodzka iluzja? Nic bardziej mylnego. Aktor naprawdę znajdował się na płozach śmigłowca lecącego ponad Los Angeles na wysokości przekraczającej 600 metrów. Jedynym zabezpieczeniem była cienka linka asekuracyjna ukryta pod kostiumem.
Po latach Statham przyznał, że był to jeden z najbardziej szalonych i ryzykownych pomysłów, jakie kiedykolwiek zaakceptowano na planie hollywoodzkiej produkcji. Dziś podobne ujęcia prawdopodobnie powstałyby z wykorzystaniem znacznie większej liczby zabezpieczeń lub efektów komputerowych.
3. Brawurowy popis za kierownicą w „Transporterze 2”.
Seria „Transporter” uczyniła ze Stathama ikonę kina akcji, a druga część dostarczyła jednego z najbardziej widowiskowych numerów w jego dorobku. W jednej ze scen bohater rozpędza samochód sportowy, wykonuje precyzyjny najazd na rampę i wykonuje manewr, który wymagał perfekcyjnej kontroli nad pojazdem. Choć finalne ujęcie zostało wsparte efektami cyfrowymi, sam kluczowy moment jazdy przy dużej prędkości aktor wykonał osobiście. Statham wspominał później, że najmniejszy błąd mógł zakończyć się poważnym wypadkiem i zderzeniem z nawierzchnią przy dużej prędkości.
Gwiazda akcji walczy także o kaskaderów.
Po latach pracy na granicy możliwości własnego organizmu Jason Statham stał się jednym z najgłośniejszych rzeczników środowiska kaskaderskiego w Hollywood. Aktor wielokrotnie apelował o większe docenienie osób odpowiedzialnych za najbardziej widowiskowe sceny akcji i popierał stworzenie osobnej kategorii Oscarów® dla kaskaderów.
Patrząc na jego filmografię, trudno się dziwić. Niewielu współczesnych gwiazdorów może pochwalić się historią, w której walka na lecącym helikopterze jest dopiero drugim najbardziej niebezpiecznym wydarzeniem w karierze. Już wkrótce przekonamy się, jakie kolejne ekstremalne wyzwania Statham przygotował dla siebie w filmie „Buntownik”. Jedno jest pewne - jeśli na ekranie zobaczymy spektakularny wyczyn, istnieje duża szansa, że wykonał go osobiście.