Xavier Dolan, Matthias i Maxime, zwiastun

Już 21 lutego do kin wejdzie najnowszy film Xaviera Dolana „Matthias i Maxime”. Historia jednego pocałunku, który wystawi przyjaźń tytułowych bohaterów na próbę, to ostateczny dowód na to, że Xavier Dolan żegna się z łatką „cudownego dziecka” i staje się pełnoprawnym, świadomym siebie twórcą.

Przez jednych uważany za jednego z najbardziej utalentowanych twórców filmowych młodego pokolenia, przez innych – za zapatrzonego w siebie hipstera i egocentryka. Nikt jednak nie odmawia mu talentu i wyjątkowego samozaparcia. Trzydziestojednoletni Kanadyjczyk ma na koncie już 8 filmów. Wszystkie sam wyreżyserował, napisał i wyprodukował. W czterech z nich zagrał główne role, a w części odpowiadał również za kostiumy i montaż. Scenariusz swojego debiutu „Zabiłem moją matkę” napisał mając niespełna 17 lat. Dwa lata później kroczył po czerwonym dywanie w Cannes u boku Anne Dorval, swojej ulubionej aktorki i muzy. Przejmujące, oparte na własnych doświadczeniach „Zabiłem moją matkę” stało się arthouse’ową sensacją, a 19-letni Kanadyjczyk został pupilkiem krytyki i publiczności. Dolan jest jednym ze stałych gości na Croisette – aż sześć z ośmiu tytułów reżysera miało premierę właśnie na Festiwalu w Cannes. Na koncie ma 72 nagrody i 114 nominacji na światowych festiwalach. I to wszystko przed trzydziestką.

Kino zawsze było dla Dolana formą ucieczki od rzeczywistości. Jako nastolatek pisał listy do Leonardo di Caprio, do zdarcia oglądał kasety VHS z „Titanikiem” i „Panią Doubtfire”, a jednocześnie występował jako dziecięcy aktor w reklamach. Pracował również jako aktor głosowy, dubbingując m.in. postać Rona Weasley’a we wszystkich częściach „Harry’ego Pottera” w Kanadzie. Ucieczka od rzeczywistości była konieczna – młody, homoseksualny chłopak był prześladowany przez rówieśników. Mieszkając w internacie (dokąd został wysłany przez matkę, która nie mogła sobie z nim poradzić) codziennie mierzył się z docinkami dotyczącymi swojej orientacji i młodego wyglądu i zyskał łatkę outsidera. Z czasem, dzięki filmom, zdobył pewność siebie, która nierzadko była mylona z arogancją. Również jego gust filmowy stał się bardziej wyrafinowany – obecnie, oprócz „Titanica” i „Pani Doubtfire”, zachwyca się twórczością Ingmara Bergmana, Wong Kar-waia, Alfreda Hitchcocka, Francoisa Truffauta i Gusa van Santa. Jego największą reżyserską inspiracją jest Michael Haneke.

Po spektakularnym debiucie kolejne filmy Dolana („Wyśnione miłości”, „Na zawsze Laurence” i „Tom”) dzieliły krytyków i publiczność. Niezmiennie jednak zachwycały wysmakowanymi zdjęciami i pieczołowicie dobieraną muzyką. Na ścieżkach dźwiękowych w jego filmach można znaleźć takich wykonawców jak Arcade Fire, Fever Ray, Oasis i The Knife, ale także O-Zone, Britney Spears, Celine Dion, Bacha i Mozarta. Dolan potrafi z niezwykłą zręcznością poruszać się między kiczem a wysmakowaniem, umiejętnie łącząc sacrum i profanum.

Dopiero „Mama” z 2014 roku przyniosła mu powszechne uznanie i uciszyła krytyczne głosy. Dwudziestopięcioletni Dolan wyjątkowo nie obsadził w nim siebie, a młodego, obiecującego aktora Antoine Oliviera Pilona, z którym wcześniej pracował przy „Na zawsze Laurence” i teledysku Indochine. Blondyn o demonicznej urodzie doskonale sprawdził się w roli nastolatka borykającego się z problemami psychicznymi. Główną osią fabularną w „Mamie” jest toksyczna, trudna miłość do własnej matki (w tej roli, jak zawsze u Dolana, Anne Dorval). Tym razem Dolan wyjechał z Cannes z prestiżową Nagrodą Jury, a film zdobył jeszcze ponad 50 innych laurów na całym świecie, stając się jednocześnie największym dotychczas sukcesem kasowym w filmografii Kanadyjczyk.

Przy kolejnych filmach, już z uznanymi gwiazdami (Natalie Portman, Marion Cottillard, Susan Sarandon, Lea Sedoux, Kit Harrington, Kathy Bathes) Dolan przekonał się na własnej skórze, że spadanie z piedestału filmowego potrafi mocno zaboleć. Mimo Nagrody Jury w Cannes „To tylko koniec świata” zebrało kiepskie recenzje, a sam reżyser był krytykowany za zbyt proste podejście do tematu konfliktu w rodzinie. Zarzucano mu narcyzm, hałaśliwość i pretensjonalność, co mocno odbiło się na psychice dwudziestosiedmiolatka. Ale największa fala krytyki spadła na niego dwa lata później, przy pierwszym, anglojęzycznym filmie „The Death and Life of John F.Donovan". Tytuł został oceniony fatalnie (28/100 na Metacriticu) i mimo gwiazdorskiej obsady nie znalazł dystrybucji na świecie - trafił prosto na amerykańskie platformy VOD.

Poczucie porażki pomogła Dolanowi zagłuszyć prosta historia o przyjaźni i poszukiwaniu tożsamości, którą zaczął pisać wychodząc z montażowni „The Death and Life of John F. Donovan”. „Matthias i Maxime” powstał właśnie dlatego, że po raz pierwszy od wielu lat Dolan jest otoczony grupą prawdziwych przyjaciół (wielu z nich obsadził zresztą w filmie). Jego najnowsze dzieło to nie tylko romantyczna opowieść, ale też pean na cześć bliskich, wieloletnich przyjaźni. Richard Lawson z Vanity Fair, który wcześniej napisał druzgocącą recenzję poprzedniego filmu Dolana, nazwał „Matthiasa i Maxime’a” wzruszającą odą do przyjaźni i wielkim powrotem reżysera. Sam Dolan mówi zresztą, że jego najnowszy film to wyznanie miłości do przyjaciół. Film zebrał pozytywne recenzje, a Kanadyjczyk ze swoją obsadą z dumą objechał autokarem całą Kanadę, chętnie biorąc udział w spotkaniach z publicznością. „Matthias i Maxime” to kino kameralne i bliskie Dolanowi. Z kadrów wylewa się czułość, a jednocześnie pokora. Dawny krzyk zastąpiony jest rozmową i spojrzeniami. „Cudowne dziecko kina” sypie głowę popiołem i mówi taki jestem, już nie krzyczę, nie tracąc przy tym młodzieńczej energii. W końcu, cytując jednego z bohaterów filmu, ma dopiero 30 lat. Przed nim jeszcze całe życie.

„Matthias i Maxime” w kinach od 21 lutego.

Zobacz polski zwiastun filmu „Matthias i Maxime”:



OPIS FILMU
Najczulszy, najcieplejszy, bezwstydnie romantyczny nowy film Xaviera Dolana jest historią jednego pocałunku, który wstrząsnął starą znajomością, zmącił beztroskie wody młodości i na zawsze odmienił życie tytułowych bohaterów. Ten pean na cześć przyjacielskich więzów przypomina, że prawdziwa miłość nie może się obejść bez prawdziwej przyjaźni. A czasem się od niej zaczyna.

„Matthias i Maxime” zrobiony został z myślą o trzydziestolatkach, których krzepnąca tożsamość pozostawia coraz mniej miejsca na niespodzianki i nieprzewidziane zwroty uczuć. Opowiedziany w delikatnych pastelowych kolorach, błyskotliwych dialogach i piosenkach (między innymi Arcade Fire, Pet Shop Boys, Tom Odell, Florence+The Machine, Britney Spears) brzmiących jak wyznanie, którego nie ma się odwagi uczynić wprost.

Maxime (Xavier Dolan zagrał we własnym filmie po raz pierwszy od 6 lat) właśnie wybiera się na dwa lata do Australii. Chce pozostawić za sobą nie tyle Kanadę, co pracę w barze, uczuciowe niespełnienie i nieustanne kłótnie z matką, którą musi się zajmować. Kilka ostatnich tygodni przed wyjazdem spędza z paczką starych przyjaciół: piją piwo, palą papierosy, grają w kalambury, obrażają się i godzą. Dla nieśmiałego Maxime'a, po którego twarzy, niczym łza, spływa czerwone znamię, kumple stanowią namiastkę kochającej i akceptującej rodziny. Jednym z najbliższych przyjaciół chłopaka jest Matthias (Gabriel D’Almeida Fritas), początkujący prawnik zmierzający wprost do kariery i ślubu. Sprecyzowane plany obu chłopaków pokrzyżuje jednak pewna impreza, podczas której zagrają w studenckim filmie, w scenie pocałunku. Spotkają się w niej, ubrane w almodovarowskie błękit i czerwień, tłumione latami uczucia i nieoczekiwanie odkryte pożądanie. Czy bohaterowie odważą się z nimi skonfrontować?

Dolan jest mistrzem pozornie banalnych scen, w których kryją się sięgające zenitu emocje i rozsadzające rutynę dramaty. Ma doskonały słuch do nastroju i jak nikt czuje ducha czasu. Jego bohaterowie jeszcze pamiętają treść „Harry’ego Pottera” i „Dragon Ball”, ale już oglądają „Inwazję barbarzyńców” - kultowy film o grupie wiekowych przyjaciół. Zawieszeni pomiędzy dzieciństwem i dorosłością, przeczuwają, że nigdy nie będzie lepszej okazji, żeby ryzykując wszystko, powiedzieć: „Kocham”.

O nas

Wydarzenia kulturalne w Krakowie i Małopolsce – u nas dowiesz się o zbliżających się koncertach, festiwalach czy spektaklach. Sprawdź nasz kalendarz imprez!

Kontakt

kulturowo24@gmail.com
redakcja@kulturowo24.pl

Znajdź nas

Najnowsze