Dzień Matki to zwykle święto perfekcyjnych laurek, ciepłych życzeń i opowieści o mamach, które wszystko ogarniają. Anka wie jedno – taki ideał nie istnieje. Bohaterka filmu „Jak żyć, żeby nie zwariować” próbuje po prostu przetrwać codzienność i przy okazji całkiem nie zwariować. Dziś premierę ma pierwszy materiał wideo promujący komedię w reżyserii Tomasza Koneckiego („Testosteron”, „Lejdis”), która do kin trafi 23 października.
Anka jest matką. Jej życie mija w wiecznym chaosie: praca, dom, mąż, dzieci, zebrania, zakupy i gaszenie kolejnych pożarów. Jej córka właśnie została weganką i buntuje się przeciwko rodzicom na wszystkich możliwych frontach. Syn jest w stanie zjeść śniadanie dopiero wtedy, kiedy w mleku pływa odpowiednia liczba płatków. A nad wszystkim unosi się jeszcze głos jej własnej matki – nadopiekuńczej i regularnie komentującej każdą decyzję podejmowaną przez Ankę. Sufit wali się na nią z hukiem, kiedy do tego już nieidealnego obrazka, wkradają się komornik, rozwód i potencjalna szansa na nową miłość. Pytanie czy zatopi się w marazmie nowej rzeczywistości, czy weźmie się z życiem za fraki i będzie w stanie wygrać ten bój na własnych zasadach, z sobie typowym urokiem i poczuciem humoru.
„Jak żyć, żeby nie zwariować” to pełna humoru i energii historia o kobietach, które nie chcą już spełniać wszystkich oczekiwań świata. I to jest też okej.
OPIS
Anka to ma fajne życie. Kochający mąż, udane dzieci, fajna praca i świetne mieszkanie w centrum. Co może pójść nie tak? Na przykład… wszystko. Mąż zdradza, praca odchodzi, dzieci mają humory, a mieszkaniem interesuje się komornik. Przed Anką zaskakująco prosty wybór: albo położy się i umrze z rozpaczy albo zacznie wreszcie żyć! Na własnych warunkach, według swojego widzimisię i na pełnej petardzie. W dobie recyclingu atrakcyjna panna z odzysku ma wielką przyszłość. Wystarczy, że się trochę ogarnie, opędzi od nadopiekuńczej matki, dogada z dziećmi i znajdzie nowy pomysł na siebie. A uwierzcie, że pomysłów akurat Ance nie brakuje! Garść odwagi, mnóstwo wiary w siebie, szczypta niezależności i ocean poczucia humoru – to jest przepis na nową Ankę!